Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl

246
2012-01-09 | 23:05:20
autor: Madd | skomentuj (0)
 
     Duzo stresu, zmartwienia, stresu, ale jestem! Jestem najszczesliwsza pod slonkiem! I to juz od ponad tygodnia jest mi tak dobrze :) Samolot wyladowal, nawet jesli z ponad 2h opoznieniem, gdyz pomylili bagaze i zapakowali do niego nieco za duzo, ale na pocieszenie dali wafelki. Wczesniej byla zamiania boeinga na wiekszy, tez i zamiana miejsca - na to obok okna, potem te bagaze omylkowe.. a wczesniej na lotnisku krecila sie Malgosia Foremniak i Urszula Dudziak, co bylo drobna atrakcja w nudnym oczekiwaniu.. ale w koncu zelazny ptak wylecial, a lot minal spokojnie i dosc nudnie, bo jeden film nie wypelnil calego czasu przeciez, ale jedzenie za to bylo pyszne :D i tak po 10h wymeczona, zmieniona czasowo znow postawilam kopytko swoje na amerykanskiej ziemi!!!!! A w serduszku tylko slychac bylo zniecierpliwienie kiedy zobacze moja milosc, moje wszystko! ..jednak to tez musialo potrfac, taki niefart.., bo przede mna byl tlum chinczykow do przejscia granicznego, za nimi ja.. bylo mi goraco, ciezko i meczyly mnie glupie mysli, czy moje kochanie jeszcze po tylu h stoi za kilkoma scianami! Ale jakims cudem otworzyli wiecej przejsc, w ktorym to sprawdzaja tysiace rzeczy, i juz myslalam, ze przede mna ostatnia prosta - celnicy i ostatnie drzwi.. ale ofkorz to tez nie bylo tak latwe jak w lipcu.. Gdyz okzalo sie, ze czeka mnie przeszukanie calego bagazu.. o tak o, po prostu.. Na nie tez musialam czekac, teraz to juz bylo mi bardzo goraco. Jednak rozbudzila sie nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze, kiedy to zobaczylam zmierzajacego do mnie Polaka, ktory  w wakacje na przejscu granicznym mnie przepytywal, wiec spokojnie moglam pogadac z chlopakiem nieco starszym ode mnie, a on przegrzebal mi wszystko poczawszy od sudoku, przez majtki po inne ciuchy. Moj caly bagaz byl rozlozony na czesci pierwsze, bylo to frustrujace, ale w gruncie rzeczy mnie uratowal, bo domyslil sie w jakim celu tu jestem ;) Niestarannie wepchnelam bagaz do walizy, reszte pozbieralam w lapki i szybkim krokiem zmierzalam do drzwi wyjsciowych.. i zobaczylam Jego, opartego o bialo kolumne, zmartwionego, ze tyle mnie nie ma, z rozowymi rozami w lapce.. Tego widoku nigdy nie zapomne. Zmeczona calym dlugim dniem, steskniona okropnie wtulilam sie w Niego, po czym szybko zniklismy z lotniska. To byl jeden z najpiekniejszych momentow w moim zyciu (pozostale tez byly z Nim) <3
     A to wszystko ile przeszlam, ten czas ostatni, ile czekalam, ile musialam byc sama, to wszystko ile razem znieslismy osobno, to to sie w ogole nie rowna z tym jak sie mocno Kogos kocha i mozna dla Niego zrobic wszystko. Ja moge!! 
Pozniej dostalam kilka prezentow, ktorych nawet sie nie spodziewalam, jeden sama nawet wygrzebalam :) cos cudownego! 
Weekend spedzilismy u hindusow, w miedzyczasie bogacac sie o piekne futerko na duzych salesach - je tez tu uwielbiam, razem! A ostatni dzien w roku odbyl sie w moim nowym przeslicznym szlafroku z hello kitty i to byl najpiekniejszy sylwester <3 choc szampan byl dziadowski.. A od tygodnia mieszkamy w megaogromnym mieszkaniu z bizonem wypchanym na scianie :) 

    To co razem mamy, to co jestesmy dla siebie wstanie zrobic, to jak jedno patrzy na drugie, to jest prawdziwa magia. 
Eee tam, zreszta nie ma slow :)
 
 
 
 
 
 
245
2011-12-20 | 23:55:29
autor: Madd | skomentuj (0)



Jako, że grudzień i powoli rok się kończy, to standardowo pora na wspomnienia. Troszkę chaotycznie ułożone wspomnienia będą tyczyć najpiękniejszych dni w tym rok, jak i w mym całym życiu! A kiedyś tam oczywiście pojawi się notka podsumowująca cały rok, no ale najpierw musi się on zakończyć, przechodząc do historii..

    To co razem przeżyliśmy do tej pory, to magia, bajka i czary. Nasza powieść, może teraz w aktach dramatu przez jakiś czas, ale za kilka dni wygląda na to, że wszystko wróci do normy!
Dni, noce, poranki, południa i wieczory.
   Zaczęło się od braku wody i prądu - bez nich ciężko się egzystuje, ale można! Wytrzymaliśmy bez tych ułatwień życiowych. Przyjechać ze wsi do Ameryki, a tam podstawowych rzeczy nie mają ;o A jaka była radość jak już się żarówka zaświeciła, a z kranu kapała woda. Całe zamieszanie trwało kilka dni, a spowodowane było przez wichury. Wiatr przewrócił drzewa na linie, a że tam jest mase drzew, to mieli trochę roboty szefowie od napraw. I się zaczęło.. Był basen w ogródku, wiadomości na chusteczkach,  mega upały i zimna pepsi. Spacery z psami i te bez zwierząt. Psy z nami miały raj, tylu spacerów chyba nigdy nie zaznały, wokół grey wiewiórki, plaża, jeziora, w tym jedno ukryte! Cudowne były. Graliśmy w kosza, już po drugim razie doznałam bolesnej kontuzji, ale miałam troskliwą opiekę. Mimo to nauczyłam się coś tam prawie poprawnie rzucać, przynajmniej się starałam. W międzyczasie schowali nam tygrysy w zoo, ale nadrobiliśmy i zobaczyliśmy drapieżne koty w darmowym zoo w centrum miasta, w którym to mojemu ukochanemu popsuł się japonek.. i tak sobie poradziliśmy. Były częste zakupy wspólne! Taaakie wyprzedaże! Buty wybierane ponad godzinę, kąpielizny Kalvina claina za grosze, sukienki, spódniczki :D raj :D to Abercrombie & Fitch stał się moim ulubionym punktem + kilka innych :D kilkanaście..? I dolary szybko znikały ;)
   Miami - wspólne pływanie w gorącym jak zupa oceanie, leżakowanie w pełnym słonku, aż On miał dość, więc leżakowanie pod palmami, ręcznik z wyrytym napisem FLORYDA, poszukiwania wielkich muszelek, basen o 7:00 rano, a jeszcze wcześniej malowniczy wschód słonka, multum spacerów, cisza i gwiazdy, pamiątki i obcinaczki, najlepszy kurczak w knajpie z sosami do woli, owieczka na talerzu, Jego uśmiech, opaleeeeenizna i ogromne szczęście w oczach, wieżowce na plaży, palmy, palmy, palmy - gdy widzi się je pierwszy raz w życiu robią niesamowite wrażenie i stają się głównym obiektem fotografowania. Pobudka z rana i wiązanka narzekania - musiałam obudzić się raz jeszcze. Tam było tak cieplutko, cudowna pogoda i żar lejący się z nieba. Dalej..
    Wielkie akwarium, ogród botaniczny, budynki, WIELKIE budynki, muzeum ze szkieletem dinozaura, zoo x2 i takie cudne delfiny, BUDYNKI, jezioro olbrzymie, Marylin Monroe na 8metrów i te niesamowite budynki.
Suszi z wasabi, mmmmniam!, zdałam się na karmienie, bo obsługa pałeczek jest jeszcze dla mnie tajemną techniką. Te piękne ciężarówki, drogi, stacje benzynowe oraz nasze ulubione soki, napoje, słodkości..
Oraz tanie lakiery do paznokci maybeline! oraz inne kosmetyki :czuła.się.jak.w.niebie:
Też i kręgle!! - jakoś trudno było mi złapać równowagę czasem, a zwycięstwo nie przychodziło łatwo, w ogóle nie przychodziło.. ale było fantastycznie!
     Klaun na urodzinach, przez chwilę pod opieką ok. siedmioro dzieci, a klaun był meksykiem i robił świetne zwierzaki z balonów, ale zapomnieliśmy ukraść żyrafę ;/ Justynka śpiewała karaoke, a w drodzę powrotnej prawie wszyscy czuli w aucie melodie! Chociaż różne bywały sytuacje w domu, to byli dla mnie naprawdę mili. I ten pozytywny nastrój Czarka jak mnie/nas widział, i potwierdzony wygląd mój na 17, a nawet 16 lat!! Yea!
     A w ostatnim tygodniu moja miłość zrobiła mi piękną niespodziankę - wysłał mnie do auta, do bagażnika po jakieś bzdety, a otwierając go zobaczyłam kartkę w brokacie z napisem LOVE, która stała na pakunku.. Ten moment w kilku sekundach był tak po prostu nieziemsko-cudowny! A w ostatnim dniu kilka chwil na skałach nad jeziorem, które niczym nie różni się od morza, no może nie ma takich fal, chwil które były prześliczne, z pięknymi słowami, czego nigdy nie zapomnę. Tuliłam Go tak mocno. Wieczorem znów dostałam niespodziankę :)
Godzin na lotnisku nie ma co wspominać, za bardzo bolą ciągle, a rany ledwo się goją do tej pory.

Okropnie brakuje mi tego wszystkiego. OKROPNIE. Bardzo tęsknie za Tobą kochanie i za całą metropolią Chicago :(

    Dodam, że nieważne jaką mam na sobie bluzkę, sukienkę czy majtki. Nieważne, czy we włosach mam ład czy może mniej. Nieważne, czy jestem w pełnym makijażu, czy w kapciach i Jego za dużej koszulce. Nieważne! Taka jestem kochana! Pierwszy raz w życiu. To uczucie jest nie do opisania. Nie do ogarnięcia!!

..jest mi ciągle smutno samej, ale jeszcze trochę i znów będę najszcześliwsza!
Tylko boeingu, bez lądowania na brzuchu, pliss.

 



dodaj zobacz



Imie: M.
Płeć: kobieta
O sobie:
Mam całkiem inne omamy. Nie identyfikuję się z marchewkami. Jestem szczęśliwie zakochana, co jest najpiękniejsze w tym świecie! Potrafię słuchać i rozrabiać. Bywam złośliwa, egoistyczna i arogancka. Jestem spontaniczna i zła na świat. Zdarza mi się być dziką i niezdecydowaną. Nie przepadam za ludźmi. Lubie plastik. Jestem niecierpliwa, a porażki mnie zniechęcają. Niewiele potrzeba mi do szczęścia, największe już mam. Marzę.. ..W gruncie rzeczy to: „jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro”..


Liczydło: 49086

Wykonanie
Powered by blog.pl
Layout by niedziela
Photo by da